• Wpisów:405
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 15:59
  • Licznik odwiedzin:477 600 / 3550 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dziewczyny, czym wasze roczniaki najchętniej się bawią? Zastanawiam się na prezentem dla młodej. Najpierw pomyślałam o rowerku trójkołowym z barierką, ale w sumie za chwilę zimna i nie wiadomo czy pokorzystamy.



Będę wdzięczna za wszelkie rady

P.S. Parę dni temu kupiłam Laurze traktor, taki mały, ale z porządnego plastiku. Jak się go napędzi to jedzie sam. No i jest szał. Dziecka nie ma. Traktor hitem tygodnia.
  • awatar Gość: aleś tu gównostrimowała ło szok jak ty ześ tu karyniła, beka i wstyd!!! :((( Zmądrzałaś co od tego czasu? A ino... i kariery to żeś tu nie zrobiła hahahahaha
  • awatar boddekk: Mega opcja na prezencik :) http://www.escortsoflondon.com/escorts-maidenhead-london.html
  • awatar MakeUpYourLife: Co tam u Was ???
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (23) ›
 

 
Dzisiaj na placu zabaw, chłopiec około 4 lat bawił się w piaskownicy. U nas Laura złapała obecnie fazę na piaskownicę i chętnie w niej przebywa. Chłopiec zagaduje i pyta się, czy może przygotować nam piaskowe lody, zupę itp. Zabawa idzie miło i wesoło.
Nagle chłopczyk, mówi, że za zupę trzeba zapłacić. Mówię to ile kosztuje ta zupka? A on: dwa złote. Zupełnie na poważnie zażądał dwóch złotych w trakcie zabawy w piasku.
Zamurowało mnie, mówię: to może dwa listki wierzbowe, za taką super piaskową zupę? A on uparcie: chociaż parę groszy. Później zobaczyłam rodziców, a może opiekunów tego chłopca... Bardzo, bardzo młode osoby (liceum), oczywiście nie zainteresowane tym co dziecko robi.

Dziwnie mi się zrobiło. Nam za dzieciaka nie przychodziło do głowy, aby prosić o pieniądze w trakcie zabawy w piasku, czy w wyimaginowany sklep.
  • awatar boddekk: Ciekawa sprawa... http://www.cheapest-london-escort.com/meet-beti-girl.html
  • awatar Pekkola.: Przykre :/
  • awatar tigro: @gość: pewnie, że ocenianie po wyglądzie nie jest ani dobre, ani (często) trafne. ale tego dnia poparzyłam na te osoby i tak pomyślałam - mocno na skróty. nie było to słuszne, ale opisując tę sytuację postanowiłam podzielić się swoimi odczuciami. macie rację, może chłopiec podpatrzył takie zachowanie w restauracji, a może na zabawę przełożył sposób w jaki motywują go rodzice w domu. w każdym razie była to dal mnie sytuacja dziwna i nowa. nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim zachowaniem u parolatka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›
 

 
Nie wiem czy wykrakałam, ale przed remontem naoglądałam się "Usterki" i mówiłam Oskarowi, że nie mogę spać po nocach i boję się co tam nam nawyprawiają w mieszkaniu. No i nawyprawiali. Gdyby ktoś poszukiwał ekipy remontowej w Łodzi i okolicach to mogę napisać kogo **nie polecam**.

Remont nie był wyjątkowo duży (gładzie, malowanie, oświetlenie, tapetowanie), miał trwać dwa max trzy tygodnie. Ciągnął się blisko dwa miesiące. Myślę sobie, no trudno trzeba czekać. Byle było dobrze. Początki były obiecujące. Później nie miałam możliwości żeby z młodą odwiedzać nasze nowe lokum. Kiedy dostałam telefon, że robota skończona (co ja gadam, nikt mnie nie poinformował, sama wydzwaniałam) pojechałam na miejsce i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.

Jeśli pytacie czy można krzywo zamontować kontakty - można. Czy można zostawić dziury, niedomalowania - można. Czy można położyć listę przypodłogową tak, że nie zamykają się drzwi - można. Czy można krzywo zasylikonować i wylać sylikon na nowy parkiet- można. Czy można wyciąć dziury jak na reflektory i powiesić w nich krzywo oświetlenie - też można. Mogłabym wymieniać dłużej, ale już nie chcę bo na samo przypomnienie głowa mi pęka.

Obecnie walczymy z poprawkami po poprawkach ekipy remontowej i jakimś cudem musimy się przeprowadzić do poniedziałku.

**Chodźcie na instagram tam dzieje się nieco więcej*
https://instagram.com/spostrzeganie/
  • awatar boddekk: Ciekawa usterka... http://www.sexy-escorts-london.com/kingston-upon-thames-escorts-service.html
  • awatar lajnastyle: patałachy!
  • awatar Jot.: współczuję...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Podobno wyglądam bardzo młodo. Za młodo na męża i stanowczo za młodo na posiadanie potomstwa. Dyskretne i ciekawskie pytania pt. "A ile tak właściwie ma Pani lat?" - padają dosyć często. Odpowiedź: ćwierć wieku, bywa dla niektórych zaskakująca.
Kiedyś mój młody wygląd był dla mnie strasznym piętnem (czas podstawówki/gimnazjum). Wtedy każda dziewczyna marzyła o tym, żeby wyglądać jak Spice Girls lub Britney (tak młodzieży, Brit była kiedyś królową sceny i serc wielu dziewczynek). Części koleżanek udawało się to wyśmienicie co skutkowało ogromnym zainteresowaniem ze strony kolegów: większą ilością popchnięć na korytarzu i uszczypnięć na przerwach. Mnie do tego odległego kanonu gwiazd pop było straszliwie daleko i żadne sposoby, na modne wtedy postarzanie, nie skutkowały.

Obecnie żałuję, że nie mam znowu sześciu lat i szafy pełnej tiulowych spódniczek. Mój młody wygląd nie jest już na tyle rześki, aby całymi dniami bezkarnie biegać w paro-warstwowych tiulówkach. Dlatego skrzętnie wykorzystuję każdą okazję pozwalająca na tę część garderoby. Moja słabość do tiulu wyszła już przy okazji ślubu. Wtedy postawiłam na szarą spódnicę, o długości 3/4. W tym roku jako "matka chrzestna bis" wybrałam białą tiulówkę tuż za kolano. Jakimś cudem moja spódnica nie ucierpiała od obiadu mojego dziecka, ani jej malutkich rączek uczynnie zbierających trawę, kwiaty i ziemię w prezencie dla mamy. Fajnie było, to był dobry dzień, pełen wrażeń i śmiechu.

P.S. **Podrzucam genialny sposób na wyczyszczenie zamszu z ziemi i trawy** (tak, oczywiście że wlazłam do ogórka zapominając o tym, iż na nogach mam zamszowe szpilki. Dopiero w domu zorientowałam się nad ogromem zniszczeń). Skórka od chleba. Zwykła skórka od chleba czyni cuda z zamszem, poleruje obcas z ziemi i trawy oraz osusza łzy właścicielki obuwia. Serdecznie polecam!

**www.spostrzega-nie.blogspot.com**









bluzka- O.N.E | spódnica- ROU | ocalone od zniszczeń szpilki - Zara
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (26) ›
 

 
Bywam mistrzynią w odraczaniu, za to zdecydowanie mogłabym dostać medal. I chociaż wiem, że to nie do końca prawda lubię ten stan tłumaczyć upodobaniem do pracy pod presją czasu. Fakty są jednak nieubłagane: nie lubię podejmować decyzji ostatecznych. Tak jak przy obecnym remoncie. Wizja przedpokoju pozostaje jeszcze mocno zamglona. Jeśli wszystkie decyzje odnośnie wykończeniówki podejmę dzisiaj, jutro jedynie do siebie będę mogła mieć pretensje. Dlatego temat czeka, dojrzewa. Najlepsze rozwiązania przychodzą same z czasem, nie lubią być popędzane.

Mój czas ostatnio ucieka mi ekologicznie. Wiem, brzmi to dziwnie, ale to najszczersza prawda. W swoim życiu miałam już parę zegarków, zaczynając od tych z cukierków a kończąc na takich które odziedziczyłam po prababci. Ale po raz pierwszy mam zegarek z drewna. Calutki, nie licząc mechanizmu. Jest absolutnie najlżejszym zegarkiem jaki kiedykolwiek powitałam w moich zbiorach. Po otworzeniu pudełka to właśnie jego piórkowa waga zaskoczyła mnie najbardziej.
Jako człowiek stu i jednej obsesji byłam niesamowicie zachwycona tym jak cicho działa jego mechanizm. Naprawdę trzeba go sobie przytknąć do ucha, aby usłyszeć znamienite cykanie. Dla mnie to zbawienie, ponieważ o ile kocham wszystkie moje zegarki to nie mogę znieść ich cykania w nocy (aby zasnąć muszę mieć dwa razy "ac": absolutną ciszę i absolutną ciemność). Dlatego wszystkie zegarki stacjonują poza sypialnią, szczelnie zamknięte w pudełeczkach.
Najbardziej jednak urzeka mnie w nim piękno drewna i widoczne słoje. Mąż po cichutku mi go zazdrości, na szczęście przy zamówieniu wybrałam opcję dopasowania do nadgarstka i nie może go bezkarnie podkradać (kolejna gorzka prawda jest taka, że z nas dwojga to ja podkradam jego zegarki). Przynajmniej już wiem, że do Świąt mam czas aby uzbierać fundusze na to cacko dla niego (http://tiny.pl/gxm98).













Spodnie - Stradivarius % | koszula - Hobbs | zegarek - JORD | szpilki - Wojas
  • awatar Gość: Piekna
  • awatar Camillle.: Super miejsce do zdjęć :) Figura, idealna...córka jest taka śliczna, po mamusi :)!!
  • awatar KaaasiA: Co za figura !!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (27) ›
 

 
Chciałam do was napisać, czekałam cierpliwie na chwilę spokoju. Pauzę w codziennym rozgardiaszu. Próbowałam zapamiętywać strzępy myśli, przebłyski, tematy.
I wreszcie, teraz, jest cicho. Tak cicho jak duszno za oknem. Aż dziwnie. Nadstawiam uszu i czekam, aż najsłodsza istota na ziemi zawoła mnie ospale. Ale nie dzisiaj, tym razem śpi mocno. Pranie leży równiutko uprasowane. Kot wrócił z nocnym miraży, zjadł kolację i zwinął się w kulkę.

Wygląda na to, że nie muszę nic. Nadszedł ten upragniony moment dnia (a raczej nocy) w którym tylko i wyłącznie mogę.

Nieznośne myśli kłębią się i kipią górą pomysłów. Gdyby tylko jedna z drugą chciały się połączyć, tak jak ziemniaki z mąką na kopytka. Ale nie, zupełnie nie kleją się w żaden sensowny tekst. Usilnie próbowałam ustawić je w kolejce, rozwijać jedną po drugiej. Pisanie, przeliczane na linijki piękne i systematyczne, idealnie wypozycjonowane. To nie dla mnie. Podobno już w pierwszym akapicie powinnam zawrzeć słowo kluczowe, dla wpisu oczywiście. Wtedy wyniki będą lepsze, odsłony strony prężniejsze, grono odbiorców wzrośnie, bo trafi po wyszukiwanym słowie bezproblemowo. I jest to racja najświętsza, ale jakoś zupełnie nie chce mi się dzisiaj pisać o tym co widać. Zwłaszcza, że o poniższych boyfriendach mogę powiedzieć jedynie, że mąż mój ich nie lubi, kosztowały dwa złote, a dziury zrobiłam im sama. I lubię je bardzo (spodnie, łącznie z dziurami).

Od zawsze miałam tu swoją małą rutynę: najpierw oglądam zdjęcia. Patrzę na nie zupełnie spokojnie, nie śpieszę się. Przypominam sobie dzień, słońce, śmiechy i chichy z przybieranych póz. Lusia dyrygowała nam kukurydzianym chrupkiem, pokrzykiwała wesoło na tatę bo bardzo chciała zobaczyć wyświetlacz LCD aparatu. Lubi oglądać zdjęcia, a najbardziej te na których jest.

Później przychodzi tytuł, wpada sam, czasem znikąd. Innym razem po głowie chodzi mi jedna piosenka i to jej wers ląduje w nagłówku (pozdrawiam wszystkich którzy jakimś cudem trafili tutaj po wspaniałych wierszach śpiewanych przez M.Czyżykiewicza).

Treść, treść musi się wylać. Tak jak wylewa się herbata, którą niesiemy za szybko.
Nie jestem mistrzem klawiatury. Zawsze się wstydzę, kiedy On zagląda mi przez ramie i poczytuje. Może gdyby nie ukończył kierunku pisarskiego było by inaczej. Zasłaniam się ile mogę, chociaż wiem że i tak później zobaczy.




Koszula, szpilki - Zara | Levis 501 - lumpeks + DIY | Bransoletka - Lilou
Więcej zdjęć: www.spostrzega-nie.blogspot.com
  • awatar Wiedźma1: świetny zestaw :)
  • awatar tigro: @lajnastyle: też je uwielbiam :) a jeszcze bardziej to, że udało mi się je trafić za dwa złocisze. można? można ;)
  • awatar lajnastyle: spodnie genialne!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Kochane, wreszcie udało mi się odgrzać **www.spostrzega-nie.blogspot.com**. Nie małą zasługę ma w tym Oskar, który widząc moje blogowanie zachęcał mnie powrotu na bloggera i zadeklarował mężowskie wparcie oraz pomoc. Kolejnym czynnikiem, który skłonił mnie do uruchomienia bloggera jest kulejący stan pingera. Ostatnio na drobną pomoc ze strony supportu czekałam <werble>: miesiąc.

Będzie mi miło jeżeli i tam zajrzycie. Wracać po dwóch latach to jakby zaczynać od zera, dlatego przyda mi się Wasze wparcie dziewczyny

********************************************
Lubię powracać. Do miejsc, myśli, muzyki, ubrań. Lubię jak coś pozostaje na dłużej. Przywiązuje się szybko i na długo. Nawet do ubrań.
Mój biały, oversizowy sweter kupiłam będąc w ciąży. Bardzo w ciąży. To był ten czas kiedy jeszcze mogłam swobodnie chodzić, ale już nie na dużą odległość. Wpadł mi w ręce w jednym z łódzkich lumpeksów i od razu czułam, że to będzie jedna z moich ulubionych rzeczy. Przeżył ze mną cały trzeci trymestr ciąży, wakacje, obronę, szpitale, zmianę sylwetki i zawsze czuję się w nim świetnie. To taki mój numer jeden w sytuacjach pt. 'nie mam co na siebie założyć'. Najbardziej lubię go w połączeniu z czarnymi rurkami. Zwyczajnie, kontrastowo. Może zabrzmi to dziwnie, ale w tym swetrze (zwłaszcza kiedy przesiąknie zapachem moich ulubionych perfum) czuję się jak w domu.




  • awatar Purple Dream: Super stylizacja- prosta, a za razem przykuwająca uwagę :)
  • awatar tigro: @konserwaatystka: bardzo bliska mi osoba zachorowała na raka, zastanawiałam się czy byłaby to dobra książka na "prezent". tak, żeby odczarować temat i dodać kopa do walki.
  • awatar konserwaatystka: @tigro: Czytałam obie. Temat o raku bardzo mi bliski. Wracam wielokrotnie do niej. Ale polecam obie !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Dziewczyny i chłopaki. Jest pewna mała księżniczka i bardzo pilnie potrzeba pomoc dla niej.

"...wszystkie metody w walce z białaczką zawiodły. Przeciwciała to jedyna nadzieja... Mamy tylko dwa tygodnie na zebranie 180 000 zł."

**http://pokolorujswiatlenki.blogspot.com**


Jeśli tylko możecie pomóżcie. Ja i Laura już dorzuciłyśmy 'kredkę' dla Lenki. Liczymy też na Was.
  • awatar Catkin ☆: Cudny nagłówek. I z pewnością postaram się pomóc.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
  • awatar Jussi.: dodaje ;-) SiemkaJussi
  • awatar tigro: @myhome: ooo już patrzę i dodaję :)
  • awatar tigro: @kingastu: @Królewna Jęczybuła: was już kobitki wy moje dodałam :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Dzisiaj Lusia po raz pierwszy siedziała w dziecięcym baseniku, u dziadków w ogrodzie. Na samym początku było zdziwienie, ale już po chwili zabawa na całego. 22 czerwca będą poniższe baseniki w Biedronce, wybierzemy się po łupy z młodą od samego rana. Kupię od razu oba, jak jeden się zepsuje to będzie drugi w pogotowiu.
  • awatar Kamisnk24: Też chciałam małemu kupić taki basenik, lecz jeszcze stabilnie nie siedział i bałam się. Fantastyczne są :)
  • awatar Fashionatka: my tego grzybka mamy już drugi sezon i nic się z nim nie dzieje
  • awatar lajnastyle: urocze są :) dla maluszków...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Koniec naszych dylematów nadmorskich. Dziękuje Wam dziewczyny za pomoc Poszłam za Waszymi radami. Początkowo za radą @malinowamaskotka mieliśmy wybrać się do Krynicy Morskiej. Hotel Perla Mare jest przepiękny, wszystko mi się tam podobało. Tylko jakoś głupio nie zarezerwowałam pobytu od razu i po czterech dniach nie było już wolnych terminów. Byłam na siebie strasznie zła, bo przez te cztery dni już nakręciłam się na ten hotel i widziałam oczyma wyobraźni jak wypoczywamy. Dlatego przedwczoraj z rozpaczy zjadłam wielką czekoladę, zarwałam noc i wertowałam strony z noclegami nad morzem. W Krynicy nic innego (biorąc pod uwagę nasz budżet) co wpadłoby mi w oko nie znalazłam, dlatego postanowiłam sprawdzić Grzybowo (polecała @moonlight89). I tak od samego rana, już bez chwili zawahania, dobijałam się do lokalnego biura najmu i zrobiłam rezerwację. Juppi, chociaż wakacje mamy zaplanowane!
Chrzciny najprawdopodobniej zostawimy sobie na Październik i połączymy je z roczkiem Laury. Dwie okazje, jedna imprezka

**1) Uszyłam sobie bluzę** Szyłam ją strasznie na raty, mnóstwo czasu zabrało mi marszczenie dołu (ok 3 metry pomarszczonego materiału). A po tygodniu pracy, mąż stwierdził, że wyszedł mi ładny worek.

**2) Truskawki, truskawki** i jeszcze raz truskawki pod każdą postacią. Tutaj w wersji najszybszego ciasta na świecie:

**3) Laura czyta** Rośnie mi dziecko w oczach. Aż nie mogę w to uwierzyć, że już jest taka duża. Jest szybkim pełzaczem, co prawda pełza tylko tył, ale zaczyna podejmować próby czworakowania. Próbuje też przysiadać sama, strasznie zabawnie to wygląda. Uwielbia zjeżdżalnię, zaczęła całkiem ładnie jeździć w wózku (coraz dłużej i grzeczniej siedzi w wózku). Poznała smak chrupek kukurydzianych, no i oczywiście truskawek.


  • awatar Camillle.: Laura to piękna i mądra dziewczynka :* Dzieci tak szybko rosną.
  • awatar Fashionatka: bluza jest cudna :) my też zastanawiamy się gdzie tu pojechać, pewnie ruszymy na Kołobrzeg, chociaż na instagramie polecali i Krynicę Morską :) Laura jest przeurocza :)
  • awatar tigro: @k3jt: dostałam resztki z zakładu męża. był dostępny w Rzgowskich hurtowniach w zimę (ale z tego co wiem nie ma tam detalu) :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (25) ›
 

 
Ostatnio powoli organizujemy się remontowo. Dzisiaj przyszła tapeta do pokoju Laury. Będzie położona na ścianach do metra wysokości, a reszta ścian pomalowana farbą. Jestem absolutnie zakochana w tym wzorze. Mieszkanie do, którego się przenosimy ma dwa pokoje. Na początku chciałam zrobić salon + sypialnię (bo mała i tak śpi ze mną), ale po czasie stwierdziłam że to bez sensu. Za rok musielibyśmy na nowo malować i zmieniać mały pokój na pokoik dla Laury. Czas pożegnać się z łóżkiem, przywitać z rozkładaną kanapą.

Dzisiaj przyszła tapeta do pokoju Laury:


Malujemy z Fluggerem:


Nasz kolor do pokoju dziennego/sypialni (drugi rząd, środkowy wzornik):
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
W tym roku wyjedziemy nam morze najprawdopodobniej w Sierpniu. Powoli chciałabym zacząć się rozglądać za jakimś apartamentem/kwaterą. Ale...no właśnie przydałaby się miejscowość dziecio-przyjazna. Macie może jakieś sprawdzone miejsca nad naszym pięknym morzem godne polecenia do wakacyjnego odpoczynku z ośmiomiesięcznym człowiekiem? Tak co by było blisko na plażę, nie za tłoczno?

Wszelkie sugestie będą mile widziane, bo ja już kociokwiku dostaję od tego niezdecydowania. Tyle miejscowości, że aż nie wiem gdzie zacząć szukać noclegów.
  • awatar Truskawkowa Inna: Piękna miejscowość jest Lubiń :)
  • awatar ruda_maruda: Ja zawsze lubialam jezdzić w okolice Piasków, mniej ludzi niż w kolobrzegu, ceny duzo mniejsze. Tez mialam jechac ad moze w tym roku, ale z brzuszkiem to chyba nie bardzo. Ze ślaska taka podroz... a szkoda :(
  • awatar going_bananas: My byliśmy w Kołobrzegu w Baltic Plaza, na gruponie fajne oferty mają. Mój ośmiomiesięczny synek był zadowolony. Hotel nie jest w centrum , a na obrzeżach, wokół dużo deptaków do spacerowania. Wejście na plażę blisko hotelu i bez tłumów (tylko my byliśmy w sierpniu pod koniec, pogoda chłodnawa, więc pewnie dlatego też tłumu nie było ;-p). Sam hotel fajny, apartamenty z zamykaną sypialnią czyli dzieć może zasnąć spokojnie w ciszy, basen i jacuzzi, Nasz Maluch kąpał się w jacuzzi, bo w brodziku była za zimna woda, plac zabaw przed hotelem i sala zabaw w hotelu (ale to już raczej dla starszych). Na jadalni krzesełka dla dzieci, podgrzewacze do butelek do pokoju, można też wypożyczyć łóżeczko. Jedyny minus to , że do centrum wycieczka zajmowała nam pół dnia, ale pogoda nie była plażowa, więc nam takie długie spacery odpowiadały. Dla podróżujących samochodem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (23) ›
 

 
Ostatnio nie bywałam tu zbyt często. Dwa tygodnie minęły nam pod znakiem spacerów, korzystania z pogody, załatwiania tysiąca i jednej rzeczy, oraz wesela przyjaciół. Dodatkowo powoli zaczynamy ogarniać sprawy około remontowe, dzięki czemu gorzej śpię w nocy i za dużo myślę nad tym, który beż jest bardziej beżowy. Zdecydowanie podoba mi się zbyt wiele stylów na raz, zdecydowanie nie zgadzamy się z mężem co do kolorów. Zdecydowanie nie wiem co to będzie. Albo pierwsze samodzielnie urządzane mieszkanie wyjdzie nam cudownie, albo wydamy wszelkie oszczędności i będziemy płakać. Z jednej strony cieszę się jak szalona, że już za dwa miesiące opuścimy nasze wynajmowane lokum (kto mieszka w wynajmowanym pewnie doskonale mnie rozumie), z drugiej strony nie wiem co na to nasza biedna Rou. Przeżyje kobieta szok. Z parteru z drabinką na czwarte piętro bez możliwości wychodzenia. Dodatkowo wizja próby sprzedaży obecnych mebli, wynoszenia i pakowania całego naszego majdanu absolutnie rozkłada mnie na łopatki. Nie wiem co z wakacjami, wszystko zależy od tego jak się wyrobimy z przeprowadzką.
Nadal nie byłyśmy na szczepieniu, albo my chore, albo pani doktor.

1) Przed zakupem pierwszych mebli

2) Jak uczesać się na wesele w trakcie jazdy pod USC



3) Kitty&kitty
  • awatar .Groszka.: Święty turecki. Jaka Ty jesteś śliczna. Chyba pierwszy raz widzę z bliska Twoją buzię.
  • awatar Jot.: ja właśnie się przeprowadziłam. Co prawda nie na swoje, ale mam pewne pole do popisu i też mam tysiące pomysłów! piękne dwie dziewczyny :*
  • awatar konserwaatystka: Ale Wam zazdrszczam urzadzani amieszkanka! Zycze powodzenia i cierpliwosci :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›
 

 
Dziewczyny, dziękuję za wszystkie zgłoszenia. Przez tematykę tego konkursu przypomniałam sobie jak wyglądały początki naszego "cycusiowania". Sądzę, że już niedługo powstanie post o faktach i mitach na temat karmienia

Wracając do konkursu, wraz z komisją w skład której wchodziła moja osoba i osoba mego męża wybraliśmy zgłoszenie od:
Oli (a.filipowska@poczta.onet.pl)

Całe zgłoszenie możecie przeczytać poniżej. Serdecznie gratulujemy, mamy nadzieję że taki wyprawowy zestaw przyda się do torby szpitalnej. Życzymy szczęśliwego i bezproblemowego rozwiązania




Zwycięzca:

Moje pierwsze dziecko karmiłam piersią, bo to ... naturalne. Choć na początku, po kilku dniach prób zaczęłam odnosić wręcz przeciwne wrażenie
Z góry zakładałam, że będę karmić piersią, bo to naturalna kolej rzeczy, bo chcę dać dziecku wszystko, co mogę, bo tyle mówi się o plusach mleka matki. Jednak najpierw wcale mi nie szło. W domu po pierwszej nocy mąż jechał do nocnej apteki po mleko modyfikowane, bo mały nie chciał ciągnąć, a coś jeść musiał.Ja nie chciałam zaprzepaścić szansy, więc kupiłam zwykły ręczny laktator by utrzymać laktację. Piersi miałam w strupkach, chyba każda mama na początku to przeżywa. Bolało potwornie, ale ze łzami w oczach stwierdziłam, że się nie poddam. Mąż wychodził z pokoju, bo jak ściągałam t strupki pękały, krew leciała, ja z bólu musiałam zapierać się nogami o szafę... I tak tydzień czasu ściągałam, karmiłam z butelki tym ściągniętym i dokarmiałam mm. W końcu pomogła mi położna środowiskowa - kazała użyć kapturków. I pomogło - synek miał za co załapać i rozpoczęliśmy karmienie tylko piersią. Nie powiem, było to uciążliwe. Co 2 godziny karmiłam, karmienia trwały nawet po 60 minut. Byłam uwiązana, nie mogłam się wyrwać, odpocząć. Na początku miałam dość, karmienie nie okazało się być tak wspaniałe jak to opisują czy jak to widać na obrazkach, gdzie jest radosna mama i wtulone w nią maleństwo... Jednak obiecywałam sobie, że dam radę, postaram się, oby tylko pokarmić synka choć 3 miesiące. Potem udało zgrać i zaczęłam te chwile odczuwać jako przyjemność, postanowiłam, że będę karmić do 6 miesięcy. Jednak w okolicach 5 miesiąca synek zaczął przy karmieniu się wiercić, odpychać, płakać. Szukając przyczyny zwiedziłam gabinety pediatry, neurologa, poradni laktacyjnej. Tak się zaparłam! W końcu musiałam się pogodzić z tym, że on po prostu z sobie tylko znanych przyczyn czasem nie chce. I tak przez 1,5 miesiąca karmiony był mieszanie przy czym przez kilka tygodni ja miałam mega depresję. Każde danie mu butelki z mm to był mój płacz, nerwy, nieraz chyba z tego stresu leciała mi krew z nosa. I nie chodziło tylko o jego dobro, o to, że tyle mówi się o tym, że mleko matki jest najlepsze. Nie. W którymś momencie zaczęło chodzić o mnie. Czułam z synkiem taką więź, uczucie towarzyszące mi podczas karmienia było tak niesamowite, że płakałam na samą myśl o tym, że on nie chce i że zaraz się to skończy. Stopniowo synek cyckał coraz mniej, aż w końcu każde karmienie kończyło się mm. Po 6 miesiącu dopadło mnie jakieś zatrucie, przez 3 dni brałam silne leki i musiałam zdecydować co dalej. Pomyślałam, że może to zrządzenie losu, może to okazja by karmienie zakończyć. Bo przecież kiedyś trzeba będzie przestać i może być jeszcze trudniej. I tak się skończyła nasza przygoda z karmieniem. I tak sobie teraz myślę, że jestem szczęśliwa, że w ogóle było mi to dane, bo niejedna kobieta karmić nie może. A to, co mogłam zrobiłam, dałam synkowi wszystko i nie mogę mieć wyrzutów, że mogłam zrobić coś więcej. I chyba to jest najważniejsze - żeby matka się dobrze czuła, nie wyrzucała sobie nic, nie miała wyrzutów sumienia, które popsułyby te niezapomniane chwile z dzieckiem.

Pamiętam ile nerwów kosztowało mnie karmienie piersią. Zarówno na początku jak i na końcu. Mam nadzieję, że teraz, w drugiej ciąży uda mi się karmić moje dziecko, jak tylko długo będzie mi dane. Jednocześnie myślę, że będę już spokojniejsza, pewniejsza siebie i mniej będę przeżywać niepowodzenia i upadki...
 

 
Jutro idziemy do przychodni pogadać o dalszym szczepieniu. Na ten moment jesteśmy tylko po pierwszej dawce. Zobaczę co powie nasza pani doktor, ale nie chcę powtarzać szczepionki 5w1.
Po Infanrix'ie zaczęły się dziać rzeczy niepokojące: Laura chwilowo przestała gugać, zrobiła się mocno drażliwa i płaczliwa. Na szczęście neurolog nie stwierdził nieprawidłowości rozwojowych. Mimo tego za szczepionkę 5w1 serdecznie dziękuję. Ponieważ w grę wchodzi tylko szczepienie sanepidowskie (czyli 4 wkłucia o ile się nie mylę) to chciałam dzisiaj kupić plasterki znieczulające w aptece i oszczędzić małej bólu, stresu. Niestety okazało się, że wszystko co znieczula miejscowo jest na receptę.

Nie cierpię kursować z młodą do przychodni. Wy też tak macie?
Wizyty w przychodni zupełnie rozbijają nam dzień i zawsze zajmują nam sporo czasu. Jak na złość jutro podobno będą szalały super-burze. Jeśli prognoza pogody sprawdzi się, przełożę wizytę. Nie widzę naszej eskapady do poradni w szalonym deszczu. Zwłaszcza, że zamierzałam wybrać się z młodą w nosidle

Poza dylematami szczepiennymi w naszym życiu codziennym zaszła mała rewolucja. Laura przerzuciła się na picie z kubeczka Już od dłuższego czasu robiła niezłą awanturkę na widok filiżanki, strasznie chciała z niej pić, ale nie szło jej to zbyt zgrabnie. Znalazłam takie cudo i muszę powiedzieć, że z Doidy Cup pije już całkiem sprawnie. Bardzo się cieszę ponieważ u nas woda nie była przyswajana przez młodą, ani z butelki, ani z niekapka.



Kolejną fajną sprawą okazał się kocyk z bawełnianego materiału (dresówki). Dorwałam go w lumpeksie za dosłownie złotówkę, czy dwie. Początkowo miałam go przerobić na spodnie dla małej, bo kocyków mamy dosyć sporo. Ale finalnie okazał się być idealny na ciepłe dni. Mała lubi coś przytulać kiedy zaśnie w wózku.




Na sam koniec kolejny projekt diy, mata-worek na zabawki. Od tej pory wystarczy pociągnąć za sznureczek i zabawkowy bałagan znika. Pomiędzy bawełnę wsadziłam ocieplinę, żeby mata była bardziej miękka. Straciła trochę na pakowności, ale dzięki temu mogę bezpiecznie kłaść na niej młodą na podłodze.
Taka mata-worek fajnie sprawdza się też dla starszaków, kiedy bawią się na niej klockami np. lego.





  • awatar MalMat: ja bardzo długo czekałam aż mój syn ogarnie niekapka. Był wierny butli ale nagle się przełamał :) Świetny ten kocyk :)
  • awatar Coldi: Ale fajny kocyk :)
  • awatar Pekkola.: Alex tez wyrywa mi szklanki,filizanki i kubki z rak ale jak narazie pije z niekapka :) Laurusia przesliczna! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (48) ›
 

 
Niestety, ruszył sezon kleszczowy. W sobotę Roui przywlokła do domu kleszcza i co gorsza kleszcz ten chodził po Lausi. Myślałam, że na zawał zejdę. Mąż mówi, że z pewnością się nie wczepił a dopiero szukał miejsca do wgryzienia. Jakieś strasznie duże są te kleszcze w tym roku, a przynajmniej u nas w łódzkim.

Co najdziwniejsze nie mieszkamy na obrzeżach miasta, a w ścisłym centrum. Trawę przed budynkiem mamy zawsze skoszoną, a i tak kleszcze w krzakach czyhają.

Kot już biega w obroży Foresto, mam nadzieję że więcej takich okropieństw nam do domu nie przywlecze.

Najgorsze jest to, że dzieci szczepić na boleriozę** można dopiero od 2 roku życia

** Tak jak napisałyście, oczywiście nie na boleriozę a od-kleszczowe zapalenie mózgu. Żeby dowiedzieć się czegoś o szczepieniach "googlowałam" pod hasłem szczepienia bolerioza i tak mi jakoś się zakodowało.

**Mamy dzieci i właścicielki kotów, bądź zwierząt buszujących w krzewach - macie jakieś dodatkowe sposoby na zabezpieczenie maluchów przed kleszczami? Czy np. można używać spray anty-kleszczowego prewencyjnie, nawet po domu?**

Mnie dopadła kleszczowa schiza, nawet w nocy mi się śnią. Każdy czarny paproch w pierwszej chwili biorę za kleszcza...
  • awatar Aleksandree: Fajny wpis :) Zapraszam do mnie :D
  • awatar Gość: Fiprex kot preparat. Polecamy . ;) Nasza kotka nie przynosi do domu żadnych szkodników .;)
  • awatar paatusia: @gość: ja mam widzę z średniowiecza?? Przepraszam bardzo ja tu nikogo nie obrażam tylko wyraziłam swoje zdanie.. nigdy nie zrozumiem ludzi którzy mają problem w wyborze kot a dziecko?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (28) ›
 

 
Dostałam parę wiadomości z pytaniami odnośnie konkursu. Wiem, że sporo osób które chciało wziąć w nim udział nie ma prowadzi bloga tutaj na pingerze. Dlatego mała zmiana zasad* nie trzeba udostępniać plakatu u siebie na blogu. **

Aby wziąć udział w konkursie wystarczy:
- Polubić fp Canpolbabies
- Odpowiedzieć na pytanie konkursowe pod tym postem:
**http://tigro697.pinger.pl/m/23270571**



Mam nadzieję, że teraz zasady będą bardziej przystępne dla wszystkich zainteresowanych. Powodzenia


**A u nas dzisiaj ząbkowanie w natarciu i nie tylko u Laurki, ale i u mnie. Dolna ósemka daje popis. Powiem tylko tyle: na szczęście Bobodent działa **
  • awatar Gość: Kilka razy próbowałam już stronę odświeżać i też bez efektu
  • awatar Gość: Próbuję już od godziny i nic :(
  • awatar tigro: @gość: proszę spróbować za jakąś chwilę, czasami tak niestety pinger wariuje :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
**Święta minęły nam bardzo szybko.** Jak co roku, zgodnie z tradycją, kot wywlókł kiełbasę z koszyka i ją podgryzł. Będzie święty jak nic.
Ja zdążyłam na czas z kurkami i królikami.

**Na początku Kwietnia Laura skończyła pół roczku.**
- Nosi ubranka 74/80;
- Waży 8400;
- Mówi "ma-mu" "ma-ma" zazwyczaj w sytuacjach kiedy chce żebym podeszła;
- Trenuje wymowę "ta-ta" i generalnie dużo skrzeczy i gada;
- Często pokazuje charakterek, potrafi zrobić piękne sceny na zawołanie (bo np. nie może dosięgnąć zabawki)
- Nadal nie lubi dużych skupisk ludzi i spotkań rodzinnych. Najlepiej czuje się w towarzystwie max 4-6 osób;
- Szaleje za Roui, gada do kota jak najęta, niestety szarpie za futro jak ma tylko okazję;
- Jest obecnie strasznie mamusiową dziewczyną, najchętniej nie schodziłaby z moich rąk...z tego powodu mamy problem ze spacerami. Lusia odmawia jazdy wózkiem, na rękach super. Wózek - nie. To samo w foteliku samochodowym. Podróże stały się bardzo ciężkie do przejścia. Czekam, aż jej przejdzie. Chyba poratujemy się nosidłem. I tu pytanie czy ktoś miał nosidło **Ergobaby** ?

Czy ktoś z Was używał nosidła Ergobaby? Czy jest wygodne? Zastanawiam się bo cenowo bardziej przystępne niż Tula.


**Przyszły materiały** na min. wkładkę do wózka. W tym momencie nie wiem nawet czy jest sens szyć. W końcu częściej w wózki jeździ moja torba i zakupy, niż Laura. Ale Hartan jest świetny, jestem w stanie pchać go jednym palcem z moją klusią na rękach.

**Zabrałam się za spódniczki dla córki siostry i mojej chrześnicy.** Są przyjaciółkami więc spódniczki obowiązkowo takie same. Młoda ostatnio płacze mi na dźwięk maszyny, więc i z tym na ten moment jest problem. Zostają mi baardzo późne godziny nocne na szycie. Często i gęsto padam wcześniej spać. A szycie czeka.
  • awatar tigro: @Martu: bawełna z allegro http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=38646442 :) a wąsy od męża z zakładu (nie mam składu ale to poliester + niewielka domieszka elastanu), kupują hurtem. wąsów mamy całą belkę, więc jeśli miałabyś na nie ochotę to daj znać.
  • awatar Martu: Czy mogę zapytać skąd są materiały? :)
  • awatar msKaszmir: świetna spódniczka;) już widzę taką w tym wzorze z szewronem:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Siedzę, a moje brwi wyglądają jak dwie dżdżownice na wypasie. Pierwsza samodzielna henna w domu. A wszystko przez Biedronkę i przecenę na Delie w kremie. Oby wyszło, bo kosmetycznie posiadam same anty-talenty.
  • awatar Gość: spróbuj nałożyć na brwi piankę do golenia wetrzyj ją i potrzymaj ok 30 min. kolor zmniejszy swoją intensywność- to sprawdzony sposób. Delia ma tragiczną hennę która łapie dziwne odcienie.
  • awatar Casey: @nadinka82: ooo tak, niektore kosmetyczki mają fantazję :D
  • awatar Casey: Ja już od jakiegoś czasu zajmuję się sama brwiami i o dziwo - wbrew mojemu ogromnemu antytalentowi w kwestii makijażu - wychodzi nie najgorzej ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›